Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanocnie... z Port Jefferson... :)


       Może znajdziecie czas na przeczytanie wielkanocnego fragmentu z mojej ostatniej książki, tak przez Was oczekiwanej - AKWARELE I LAWENDY -
Zapraszam! :)



W Wielkanocny dzień do domu
przyszły białe bazie w gości,
by pisankom po kryjomu
kolorów zazdrościć.

 

                    Wielkanoc
Iwona chce spędzić wielkanocne święta w Polsce, a ja myślałam, że świętować będziemy razem, bo i Jacques zaanonsował swój przyjazd. Nici z rodzinnej Wielkanocy, podobnej do naszego ubiegłorocznego Święta Dziękczynienia. Trudno. Może zaprosimy Jane z Frankiem?  Patrycja zaproponowała mojej córce i wnuczkom przedłużenie ich pobytu i celebrowanie razem nimi, po polsku. Malowanie pisanek, święcenie potraw, całego domowego rozgardiaszu przy pieczeniu babek, mazurków i tym podobnych rozkoszy. Pewnie to i dobrze? Dla dziewczynek z pewnością będzie to przypomnienie i podtrzymanie naszej, dawnej tradycji.
─ Zrozum, takie wspomnienia pozostają na całe życie w pamięci ─ mówiła Patrycja, tłumacząc tym samym decyzję Iwony.  Niby rozumiałam, ale i tak było mi przykro, gdy rozmawiałam o tym z moją córką dzięki połączeniu zza oceanu. Po chwili zobaczyłam przed ekranem Marikę z Marysią, które na wyścigi zaczęły opowiadać mi, co ciekawego zdarzyło się w ostatnich dniach ich pobytu w Gdańsku. Moje wnuczki znów potrafiły pozytywnie wpłynąć na poprawę mojego nastroju.
─ Wszystko jest super! U taty też byłyśmy ─ Marysia mówiąc to, zawiesiła głos, bo akurat tego wydarzenia do superowych  zaliczyć nie mogła, ale po chwili kontynuowała relację.
─ Zaniosłyśmy mu świąteczną paczuszkę, a on cieszył i jeśli inaczej nie może być, to tak trzeba znieść ─ dokończyła jak jakaś dorosła, rozumiejąca już zrządzenia losu na tym świecie.
─ Daj, teraz ja! Chcę też babci coś powiedzieć!
Marika odpychała starszą siostrę od komputera.
─ Byłam odwiedzić moje przedszkole, a ona swoją szkołę i musiałam opowiadać jak tutaj jest, co robimy, jakie są zajęcia,  czy mi się podoba i czy zostaniemy w Ameryce na zawsze. Fajnie było! A wiesz babciu, ja już zapomniałam, jak to jest i kiedy przychodzi jakiś zajączek?
─ A co on ma właściwie wspólnego z Wielkanocą? ─ włączyła się Marysia. ─ Pan Jezus zmartwychwstał, to co ma zając do szukania w pierwsze święto?
Sama też nie wiedziałam i zanim powstał dylemat: jak było z tym zającem, przypomniała mi się anegdotka, którą kiedyś, gdy dziewczynki jeszcze były małe, słyszałam w radio.
─ Znacie takie powiedzenie: ktoś śpi jak zając pod miedzą? Co to znaczy?
─ Nooo, że bardzo lekko śpi i szybko się budzi ─ odpowiedziała starsza.
─ Zgoda. Na dodatek zając do snu nie zamyka oczu… On był niedaleko i pierwszy zobaczył zmartwychwstałego Chrystusa! Tę radosną nowinę pobiegł szybko zanieść do miasteczka, a ludzie upamiętnili to wydarzenie, obdarowując się teraz nawzajem słodkościami i jajkami.
─ Bo jajko to życie ─ dodała Marysia.
─ Babciu, to prawda z tym zającem?
─ Taka jest legenda, a w każdej legendzie jest odrobina prawdy.
Naszą konwersację przejęła Iwona, życząc wszystkim „zdrowych i wesołych świąt”, a gdy powiedziałam, że Jacques jutro przylatuje, zachmurzyła się trochę, mówiąc:
─ Szkoda, że się z nim nie zobaczę. Miałabym mu wiele do powiedzenia… Kilkanaście dni ciszy z jego strony w eterze… Chyba dużo pracuje, ale mam nadzieję, że stać go będzie chociaż na świąteczne życzenia?

Miała takie spojrzenie, które powinno mnie zastanowić, ale rozbawiona pogaduszką z dziewczynkami, zawołałam tylko:
─ Z pewnością! Wiesz, jak to jest z artystami. Odezwiemy się do was!
I pomachałyśmy sobie do ekranu, przesyłając papatki i buziaki.

Jeszcze kilka dni ─ myślałam. Wrócą szczęśliwie, wszystko się ułoży… i zajęłam się moim makowcem na półkruchym  spodzie, pieczonym na blaszce, z dużą ilością pysznych bakalii, w których przewodziły kostki kandyzowanej pomarańczowej skórki, którą sama przyrządzałam oraz kruszynkami na wierzchu. Jeremi przepadał za moim makowcem i miałam nadzieję, że Jacquesowi również przypadnie nie tyle do gustu, co do podniebienia.
.............................................................................................

Akwarele i lawendy zostaną wydane jako e-book, w wyd. www.e-bookowo.pl w nadchodzącym nam już maju.

 

Anna Strzelec   

 
 

piątek, 18 kwietnia 2014

******



MAREK KUBSKI -FUTURE -WORLD INT RECORDS 

http://youtu.be/tM3NNYsHZpM

<iframe width="420" height="315" src="//www.youtube.com/embed/tM3NNYsHZpM?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe> ~
........................................................

Marku, bardzo dziękuję! Błogosławionej Wielkiej Nocy!


Anna Strzelec
....................................

wtorek, 15 kwietnia 2014

Stacja VI... Weronika -


Wyrok przyjmuje się w milczeniu
nie zatrzymasz czasu wykonania...

Weroniką być -
krople potu z czoła Twego otrzeć
łzę podarować?
...

Gdy serce na oścież otwarte -
życie da się znieść
tylko jeszcze uśmiech
zrozumienie
Przyjaciela - słowem przytulenie...


/ Kwiecień 2014 /


@Anna Strzelec                

..............................



sobota, 12 kwietnia 2014

Przedświątecznie...

Niebo takie pastelowe
w paski i wstążki jak sweterek dziecka
delikatność niepojęta
Niebieściutki w turkusie,
po drodze róż spotykający
i granatowym paseczkiem przecięty -
A nad nim już baranki
prawie wielkanocne
wietrzykiem lekkim naganiane
zbierają się w oczekiwaniu
na Zmartwychwstanie
na wzejście Słońca...


Anna Strzelec
......................................

 



środa, 9 kwietnia 2014

A'propos...





     Sorry, trochę zbulwersowana po przeczytaniu komentarzy na Fb, zabrałam głos w dyskusji o panach i paniach... do wypowiedzi związanych z cytatem, widocznym powyżej. ( temysli.pl )

Mam wrażenie, że nie ma nastolatek w naszym kręgu, dlatego pozwolę sobie kilka zdań: czy my jesteśmy naprawdę tak emocjonalne, że z bielmem na oczach idziemy "jak w dym" w każdy nowy związek? Nie potrzeba kalkulacji, ale trzeźwego spojrzenia. Trudne? Oczywiście, nie ma łatwych miłości i nikt nam na ziemi raju nie obiecywał. Potrzeba rozmowy we dwoje i samej z sobą, gdzie sens i granica... zamiast użalania się i oskarżania mężczyzn. To kobieta stawia tę granicę! A później także i poprzeczkę, którą On intelektualnie przeskoczy... albo i nie!





Anna Strzelec



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Zaproszenie...

 
 
 
 
Tak się składa, że w ostatnim czasie największym komunikatorem między ludźmi stał się facebook. Dzięki niemu poznałam wielu mądrych i sympatycznych ludzi, nawiązałam interesujące kontakty, a dziś...
otrzymałam zaproszenie od mojego zacnego "kolegi po piórze",
Jerzego Rostkowskiego do Tarnowa. 
O jego literackiej, ciekawej i obfitej pracy już na moim blogu pisałam, recenzowałam książkę: "Rozkaz - zapomnieć" oraz jeden z artykułów: "Gwiazda wśród Muszkieterów", które ukazują się systematycznie
w miesięczniku "HISTORIA uważam rze".
Powyżej plakaty anonsujące spotkanie autorskie Jerzego Rostkowskiego,
które odbędzie się  
w księgarni "Planeta" w Tarnowie - 23 kwietnia o godz. 17,00
Poniżej kilka zdań od samego Pisarza, które to pozwoliłam sobie skopiować
i tutaj umieścić, bo przecież... nie samym facebookiem człowiek żyje.
 
"Zapraszam serdecznie na imieniny, z radością powitamy wszystkich gości.
Powitamy, bo gościem honorowym, moim i księgarni
Księgarnia "Planeta" Tarnów będzie poetka Anna Strzelec i mam nadzieję, że przeczyta nam swoje wiersze dotyczące kobiet, o których na tych "imieninach" opowiem. Z góry dziękuję Anno."
 
Krótko, a tak wiele, prawda?
Zaproszeniem tym czuję się zaszczycona i oczywiście, jeśli nic nie stanie mi na przeszkodzie, z przyjemnością wybiorę się do Tarnowa.  
Jerzy - jeszcze raz bardzo dziękuję! 
Anna Strzelec
 
PS. Autorem tego plakatu jest sam pisarz, Jerzy Rostkowski.
 
.................................................................................................
 

 
 
    

środa, 2 kwietnia 2014

Dzień... jak żaden inny...

 
Napisałam dla Ciebie, Ojcze...
 
 
Schody



Lubię tę kamienną ciszę po której wspinam się z naręczem kwiatów.
Te piwonie Ojcze, to z mojego ogrodu
– szepczę
zaróżowione ze wstydu…
Z pochyleniem głowy
proszę Cię
Święci powinni znać myśli błagających
– więc tylko cichutko i na kolanach:
pomóż ... i spełnij ...


***

Znicze małe, bo i prośby dziecięce –

o zdrowie dla braciszka

może piątkę z matmy

Czerwone – jak kaplice albo minarety

o miłość szczęśliwą

Niebieskie – mężom co za Oceanem

o radosne powroty...

A ja latarenkę Ci niosę –

z sercem szklanym i pękniętym...

która kiedyś na tarasie

przy bzu bukiecie stała...

Nocą ześlesz wiatr błogosławiony, on

wybierze –

spełnione – odrzucone – wysłuchane –

do wieczności powołane.

 
 / 2 kwietnia 2011-wieczorem /

Z tomiku - Cóż wiemy o miłości... 2012.
......................................................................

                                           
 
 
Anna Strzelec "Tylko nie życz mi spełnienia marzeń" - fragment
 
Thema: Smutna niedziela.
Datum: 03.04.2005
Kochana!
Może będziesz miała przed wyjazdem do mamy jeszcze chwilę wolnego czasu, by otworzyć moje parę słów w komputerze. U nas, w Niemczech byliśmy od piątku na bieżąco z wiadomościami z Rzymu o stanie zdrowia Ojca Świętego. Aż dziwne, ale niektóre programy łączyły się co godzinę z Rzymem przekazując relację o aktualnym stanie Jego zdrowia, przerywając nawet bieżące audycje. Bardzo ładnie pokazywali Jego drogę życiową od początku Pontyfikatu i podróże, a dzięki temu dowiedziałam się więcej, niż dotychczas wiedziałam. W piątek siedziałam do 0:30 przed TV. O dziwo, Horst też obok mnie i oglądaliśmy wspomnienia z podróży Ojca św. do Meksyku, Afryki, Niemiec i Polski. Niemieccy reporterzy łączyli się często z ich korespondentami przebywającymi w Krakowie, naprawdę byłam bardzo zbudowana postawą mediów. W międzyczasie przychodziły esemesy od moich dzieci z kraju, nawet od Ewy ze Słupska. Pamiętasz ją? Napisała, że ludzie palą świece w oknach na znak czuwania przy Ojcu św. Wierz mi, było to bardzo wzruszające. Aż do końca.
Sytuacja u nas jakoś uspokoiła się. Tylko uprzejma codzienność. Horst sam do mnie nie przyjdzie, chyba, że ja uścisnę jego rękę na dobranoc, gdy leżymy obok siebie. Duma jest ważniejsza od seksu? Nie zawsze, ale w tym wypadku tak jest. Na dzień dobry przynosi kawę do łóżka, jak zawsze.
Nie wiem, Kochana jak daleko odeszliśmy od siebie, naprawdę nie wiem. I tak nam się żyje dalej, staram się nie wspominać jak dobrze było nam kiedyś i razem. Czy ten etap życia jest już zakończony? Gdybym mogła coś zmienić, uratować z tego co było między nami… Nie tracę nadziei, ale wiem, że idealne dopasowanie się dwojga ludzi, o którym zawsze marzyłam graniczy niemal z cudem.
Wiesz, zaczęłam znów pisać wiersze. Zainspirował mnie szczególnie jeden z wierszy ks. Jana Twardowskiego.
 
(…)„ i że grzechy przeciwko nadziei są tak ciężkie jak przeciw miłości.”
 
Ja nie grzeszę proszę księdza brakiem nadziei tylko win nie umiem odpuścić…
          ukochanym oczom ─
za to, że nie patrzą już z miłością w moją stronę, tym ramionom, bo nie obejmują mnie jak dawniej tak cieplutko i słowom, które w mroku mamrotane tylko smutek niosą...
Kończę na dziś. W przyszłym tygodniu mam termin operacji. Życzę Ci miłego pobytu u Mamy, pozdrów ją ode mnie, a gdy będziesz na cmentarzu, odwiedź też i moich najbliższych, dobrze? Zadzwonię któregoś dnia, a teraz ściskam Cię i życzę szczęśliwej podróży, Twoja Ana.
......................................................................................................................................
 
 
Tylko nie życz mi spełnienia marzeń - www.mybook.pl 2009
 
Anna Strzelec   
 
 

 
 


 

DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

Popularne posty

Popularne posty