Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

sobota, 12 kwietnia 2014

Przedświątecznie...

Niebo takie pastelowe
w paski i wstążki jak sweterek dziecka
delikatność niepojęta
Niebieściutki w turkusie,
po drodze róż spotykający
i granatowym paseczkiem przecięty -
A nad nim już baranki
prawie wielkanocne
wietrzykiem lekkim naganiane
zbierają się w oczekiwaniu
na Zmartwychwstanie
na wzejście Słońca...


Anna Strzelec
......................................

 



środa, 9 kwietnia 2014

A'propos...





     Sorry, trochę zbulwersowana po przeczytaniu komentarzy na Fb, zabrałam głos w dyskusji o panach i paniach... do wypowiedzi związanych z cytatem, widocznym powyżej. ( temysli.pl )

Mam wrażenie, że nie ma nastolatek w naszym kręgu, dlatego pozwolę sobie kilka zdań: czy my jesteśmy naprawdę tak emocjonalne, że z bielmem na oczach idziemy "jak w dym" w każdy nowy związek? Nie potrzeba kalkulacji, ale trzeźwego spojrzenia. Trudne? Oczywiście, nie ma łatwych miłości i nikt nam na ziemi raju nie obiecywał. Potrzeba rozmowy we dwoje i samej z sobą, gdzie sens i granica... zamiast użalania się i oskarżania mężczyzn. To kobieta stawia tę granicę! A później także i poprzeczkę, którą On intelektualnie przeskoczy... albo i nie!





Anna Strzelec



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Zaproszenie...

 
 
 
 
Tak się składa, że w ostatnim czasie największym komunikatorem między ludźmi stał się facebook. Dzięki niemu poznałam wielu mądrych i sympatycznych ludzi, nawiązałam interesujące kontakty, a dziś...
otrzymałam zaproszenie od mojego zacnego "kolegi po piórze",
Jerzego Rostkowskiego do Tarnowa. 
O jego literackiej, ciekawej i obfitej pracy już na moim blogu pisałam, recenzowałam książkę: "Rozkaz - zapomnieć" oraz jeden z artykułów: "Gwiazda wśród Muszkieterów", które ukazują się systematycznie
w miesięczniku "HISTORIA uważam rze".
Powyżej plakaty anonsujące spotkanie autorskie Jerzego Rostkowskiego,
które odbędzie się  
w księgarni "Planeta" w Tarnowie - 23 kwietnia o godz. 17,00
Poniżej kilka zdań od samego Pisarza, które to pozwoliłam sobie skopiować
i tutaj umieścić, bo przecież... nie samym facebookiem człowiek żyje.
 
"Zapraszam serdecznie na imieniny, z radością powitamy wszystkich gości.
Powitamy, bo gościem honorowym, moim i księgarni
Księgarnia "Planeta" Tarnów będzie poetka Anna Strzelec i mam nadzieję, że przeczyta nam swoje wiersze dotyczące kobiet, o których na tych "imieninach" opowiem. Z góry dziękuję Anno."
 
Krótko, a tak wiele, prawda?
Zaproszeniem tym czuję się zaszczycona i oczywiście, jeśli nic nie stanie mi na przeszkodzie, z przyjemnością wybiorę się do Tarnowa.  
Jerzy - jeszcze raz bardzo dziękuję! 
Anna Strzelec
 
PS. Autorem tego plakatu jest sam pisarz, Jerzy Rostkowski.
 
.................................................................................................
 

 
 
    

środa, 2 kwietnia 2014

Dzień... jak żaden inny...

 
Napisałam dla Ciebie, Ojcze...
 
 
Schody



Lubię tę kamienną ciszę po której wspinam się z naręczem kwiatów.
Te piwonie Ojcze, to z mojego ogrodu
– szepczę
zaróżowione ze wstydu…
Z pochyleniem głowy
proszę Cię
Święci powinni znać myśli błagających
– więc tylko cichutko i na kolanach:
pomóż ... i spełnij ...


***

Znicze małe, bo i prośby dziecięce –

o zdrowie dla braciszka

może piątkę z matmy

Czerwone – jak kaplice albo minarety

o miłość szczęśliwą

Niebieskie – mężom co za Oceanem

o radosne powroty...

A ja latarenkę Ci niosę –

z sercem szklanym i pękniętym...

która kiedyś na tarasie

przy bzu bukiecie stała...

Nocą ześlesz wiatr błogosławiony, on

wybierze –

spełnione – odrzucone – wysłuchane –

do wieczności powołane.

 
 / 2 kwietnia 2011-wieczorem /

Z tomiku - Cóż wiemy o miłości... 2012.
......................................................................

                                           
 
 
Anna Strzelec "Tylko nie życz mi spełnienia marzeń" - fragment
 
Thema: Smutna niedziela.
Datum: 03.04.2005
Kochana!
Może będziesz miała przed wyjazdem do mamy jeszcze chwilę wolnego czasu, by otworzyć moje parę słów w komputerze. U nas, w Niemczech byliśmy od piątku na bieżąco z wiadomościami z Rzymu o stanie zdrowia Ojca Świętego. Aż dziwne, ale niektóre programy łączyły się co godzinę z Rzymem przekazując relację o aktualnym stanie Jego zdrowia, przerywając nawet bieżące audycje. Bardzo ładnie pokazywali Jego drogę życiową od początku Pontyfikatu i podróże, a dzięki temu dowiedziałam się więcej, niż dotychczas wiedziałam. W piątek siedziałam do 0:30 przed TV. O dziwo, Horst też obok mnie i oglądaliśmy wspomnienia z podróży Ojca św. do Meksyku, Afryki, Niemiec i Polski. Niemieccy reporterzy łączyli się często z ich korespondentami przebywającymi w Krakowie, naprawdę byłam bardzo zbudowana postawą mediów. W międzyczasie przychodziły esemesy od moich dzieci z kraju, nawet od Ewy ze Słupska. Pamiętasz ją? Napisała, że ludzie palą świece w oknach na znak czuwania przy Ojcu św. Wierz mi, było to bardzo wzruszające. Aż do końca.
Sytuacja u nas jakoś uspokoiła się. Tylko uprzejma codzienność. Horst sam do mnie nie przyjdzie, chyba, że ja uścisnę jego rękę na dobranoc, gdy leżymy obok siebie. Duma jest ważniejsza od seksu? Nie zawsze, ale w tym wypadku tak jest. Na dzień dobry przynosi kawę do łóżka, jak zawsze.
Nie wiem, Kochana jak daleko odeszliśmy od siebie, naprawdę nie wiem. I tak nam się żyje dalej, staram się nie wspominać jak dobrze było nam kiedyś i razem. Czy ten etap życia jest już zakończony? Gdybym mogła coś zmienić, uratować z tego co było między nami… Nie tracę nadziei, ale wiem, że idealne dopasowanie się dwojga ludzi, o którym zawsze marzyłam graniczy niemal z cudem.
Wiesz, zaczęłam znów pisać wiersze. Zainspirował mnie szczególnie jeden z wierszy ks. Jana Twardowskiego.
 
(…)„ i że grzechy przeciwko nadziei są tak ciężkie jak przeciw miłości.”
 
Ja nie grzeszę proszę księdza brakiem nadziei tylko win nie umiem odpuścić…
          ukochanym oczom ─
za to, że nie patrzą już z miłością w moją stronę, tym ramionom, bo nie obejmują mnie jak dawniej tak cieplutko i słowom, które w mroku mamrotane tylko smutek niosą...
Kończę na dziś. W przyszłym tygodniu mam termin operacji. Życzę Ci miłego pobytu u Mamy, pozdrów ją ode mnie, a gdy będziesz na cmentarzu, odwiedź też i moich najbliższych, dobrze? Zadzwonię któregoś dnia, a teraz ściskam Cię i życzę szczęśliwej podróży, Twoja Ana.
......................................................................................................................................
 
 
Tylko nie życz mi spełnienia marzeń - www.mybook.pl 2009
 
Anna Strzelec   
 
 

 
 


 

piątek, 28 marca 2014

Kot-kotek-koteczek...


   W starożytnym Egipcie kot był istotą niezwykłą.
Czczono go, podziwiano, wywyższano. Jeśli ktokolwiek dopuścił się zbrodni zabicia kota, sam był skazywany na śmierć. Dlaczego koty miały aż takie znaczenie? Wyjaśnienie jest proste – koty ochraniały zbiory zbóż przed wszędobylskimi gryzoniami (tj. myszami), a przecież Egipt uznaje się za kraj zboża.
Koty, które można podziwiać w kulturze egipskiej, miały niegdyś znaczenie symboliczne i religijne. Rzeźbione lub malowane, były zazwyczaj przyozdobione biżuterią. Miały na sobie naszyjniki i kolczyki.




Czasem wymieniano koty w egipskiej mitologii i hieroglifach.
Kota określało się wdzięczną nazwą miu. W formie udomowionej kot pojawił się w Egipcie ok. 3500 lat p.n.e. Kot afrykański stał się wtedy kotem egipskim. Równocześnie zapoczątkowano kult bogini Bast (inaczej Bastet). Bastet obrazowano w postaci kocicy lub kobiety z głową kotki. Bastet to bogini domu, miłości, płodności, dzieci, macierzyństwa, muzyki i tańca, radości, i wszystkiego tego, co kojarzy się z radością i szczęściem. Imię Bast można tłumaczyć jako „tę, która drapie”. Inne imiona bogini Bast to: Ubasti, Ba en Aset (Dusza Aset(Izydy)), Pasht. Słowo kot brzmi dość podobnie w wielu językach, a wywodzi się ono z egipskiego słowa utchat.

Spotkałam się też ze słowem „felinoterapia”. Cóż to takiego?

Felinoterapia – najprościej mówiąc- terapia z udziałem kota. Nazwa wywodzi się z łacińskiego słowa felis ( kot ) oraz greckiego therapeia ( opieka, leczenie ). Felinoterapia jest jednym z rodzajów zooterapii lub inaczej animaloterapii. Główną ideą zooterapii jest to, że obcowanie ze zwierzęciem ma pozytywny wpływ na poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka. Taka terapia niweluje różne zahamowania, ułatwia komunikację, poprawiająca zdolność uzewnętrzniania uczuć i emocji.

Felinoterapia staje się coraz bardziej popularna. W wielu krajach jest znana i stosowana (z powodzeniem) już od dłuższego czasu. Jeśli chodzi o Polskę, to felinoterapia nie jest jeszcze (niestety) znaną i uznaną formą terapii. Znacznie częściej stosowaną formą zooterapii jest dogoterapia, coraz bardziej popularna staje się też hipoterapia (terapia z udziałem konia). Na marginesie: w zasadzie każde „udomowione” zwierzę może być wykorzystywane jako element terapii.


Co ciekawe, czasem felinoterapia przynosi znacznie lepsze efekty niż dogoterapia (niejednokrotnie wywołuje pozytywne skutki nawet wtedy, gdy dogoterapia w ogóle nie pomogła). Wynikać to może z tego, że pies dla pewnych osób może być zbyt wymagający, zbyt hałaśliwy i zbyt bezpośredni. U takich osób kot zyskuje przychylność swoim spokojem. Liczne badania potwierdzają jak korzystne jest przebywanie w towarzystwie kota. Przebywanie z kotem niejednokrotnie przynosi po prostu radość życia. Podwyższa poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza lub eliminuje lęki. Zabawa z kotem ma też znaczenie dla zdrowia fizycznego, ponieważ skutkuje obniżeniem poziomu cholesterolu, mniejszym ciśnieniem krwi, unormowanym rytmem serca (prawdopodobieństwo zawału serca spada o 3 proc. )

Muszę jeszcze wspomnieć, że kot „działa” również poza terapią. Dane wskazują na to, że fizyczny kontakt z kotem ( głaskanie, drapanie, przytulanie ) stymuluje organizm człowieka do wytwarzania endorfin. Dla niewtajemniczonych- endorfiny to tzw. hormony szczęścia, wywołują one doskonałe samopoczucie, stany zadowolenia (a nawet stany euforyczne), tłumią też odczuwanie bólu. Tak więc kontakt z kotem po pierwsze odpręża, po drugie pobudza nasz układ odpornościowy.
Na zdjęciu powyżej mój trzyletni kot o imieniu Sisio, który pozwolił się sfotografować do mojego felietonu.

Pisząc o znaczeniu kotów w naszym życiu, korzystałam z artykułu zredagowanego przez zespół psychologów z Pracowni Psychologicznej Drogowskazy – Psycholog W-wa.


Anna Strzelec


…………………………………………………………………………………………………………..

środa, 19 marca 2014

Znacie? No to poczytajcie...


 Dodatek do recenzji, która w tym miesiącu ukazała się na łamach "Libertasa".

 Nasza Gwiazda- Mieczysława Ćwiklińska na znaczku pocztowym...
poniżej z Andrzejem Grzybowskim.




http://www.libertas.pl/recenzja_gwiazda_wsrod_muszkieterow_jerzy_rostkowski.html

piątek, 14 marca 2014

"""""


Apetyt na maliny - 
------------------------ 

Dlaczego maliny? Bo urzekają swoją barwą i delikatnością,
 jak usta... jak bicie serca... żaden owoc nie jest wymowniejszy
od nich...
 
                     ***



Zaręczyłam się z moimi myślami…
gdy przenikniesz je
będziemy jedno…

Weźmiesz moje smutki – ja twoją nadzieję
czas uporządkowanej codzienności
i szalonych powrotów
pożegnań ogarniętych jedwabną mgłą pożądania...
i marzeń nie do końca wypowiedzianych
nieprawdopodobnych
bo na drogach tak równoległych…

I tym - co daleko dotyk -
na odległość
moje serce malinowe…
sobie – fascynację chwili


Nie wierz słowom
przeniknij serce moje…



Marzec 2014


Anna Strzelec 
............................  

DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty


Popularne posty

Popularne posty