Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

piątek, 29 marca 2013

******

Mówią, że to dzień szczególny... 
dzień zadumy 
nad? 
Okrucieństwem... 
człowieka nad człowiekiem...

Zdarzyło się dwa tysiące lat temu...
 i nic się nie zmienia! 

Krople deszczu
płatki śniegu
łzy
na widok współczesnego Piłata

Weź mój krzyż
...
niosę, 
a gdy już z martwych wstaniesz 
pomóż mi donieść
czekaj na mnie...
Na pustyni? 
czy pod drzewem oliwkowym...
...


                         Anna Strzelec

środa, 27 marca 2013

Jak miło...





   Z prawdziwą przyjemnością pragnę przedstawić nową sylwetkę w gronie polskich autorów. 


        Adam Kuchta to młody, debiutujący swoim tomikiem wierszy poeta. 
Przeczytałam i zachwyciłam się. Zanurzona w cieple, jakim emanuje jego poezja poświęcona żonie i dzieciom. których troje dał Bóg jednego dnia…
A wszystko zaczęło się pewnej jesieni… 
Może od „Listów” ?

 (…)patrzę na te kartki jak w twoją twarz
i w uczuciach skali urastam do nicości
już wszystkie anioły wyszły na korytarz
bo za wiele w tych słowach ujrzały nagości

Wolałbym jednak pisać jak dawniej do świtu
gdy w komodzie obok listów były płatki kwiatów
były oczy włosy uśmiech poziomki i pełno błękitu
tyle błękitu że sercem objąć go nie byłem gotów”

Poezja Adama Kuchty przepełniona jest miłością, szacunkiem dla kobiety, którą wybrał, radością istnienia związku i wkradającą się czasem nutką niepokoju, który każdego z nas, bywa, że ogarnia…

(…) soczyste owoce wspomnień
wciąż smakują mojej duszy
wypełniając dostojnie
proste chwile życia (…)

(…) a więc jesteśmy – tylko i aż jesteśmy
w ciszy tej nocy jak dwa drobne liście
pełni trwogi że kiedyś upadną (… )

Bezgraniczne uczucia owocują w każdej porze roku, szczególnie latem, w pięknym wierszu: „ Lato małych stóp” napisanym dla dzieci, bo:

(…) tak ciepłe są nadzieje
w pachnących włosach dzieci
ponad śladami ich stóp (…)

O snach dzieci Adama Kuchty i jego żony dowiedziałam się z wiersza: „O czym śnią nasze dzieci” a w „Twoich dłoniach” zamieścił słowa jak kwiaty - kamyki i ołowiane żołnierzyki… wszystkie skarby dzieciństwa, które może mężczyzna ofiarować ukochanej kobiecie:

„– teraz są w twoich dłoniach
gdy pozbawisz je siły
polegną w ostatniej bitwie
a wraz z nimi
i ja”
A w chwiejności burzy i po deszczu ulewie - pisze Adam Kuchta - może nadejść oczyszczenie…

 Wszyscy czytający ten tomik: uwierzcie w miłość i uwielbienie kobiety przez mężczyznę. Jest w nim prawda i szacunek dla rodzinnego życia .

Poezję Adama Kuchty serdecznie polecam .

    Anna Strzelec
....................................................
Tomik pod tytułem "W śnie jesieni zaplątani"ukaże się w nadchodzącym miesiącu w wydawnictwie 
www.e-bookowo.pl 
Grafika wykorzystana w projekcie okładki - 
Anna Zebrowski.





niedziela, 24 marca 2013

~~~~~~

Moi Drodzy:)

nie jestem informatykiem, sama przygotowuję wszystko, co znajdzie się na moich blogach lub ostatnio, jako debiut na you tube.
Poprawki, naniesione przeze mnie korekty, były konieczne... a więc jeszcze raz zapraszam :) 

 Prawie fotorelacja, filmik jak ilustracje do mojej książki: Wiza do Nowego Jorku,
którą tak polubiliście.

http://youtu.be/MRS2ttPtizY
                                                    Anna Strzelec 
..................................................  

wtorek, 19 marca 2013

~~~~~~~~~~~~


 Moim czytelnikom i wszystkim, którzy chcieliby nimi zostać...





Oto miejsca i ludzie - dostarczyli mi inspiracji, zostali przyjaciółmi i bohaterami moich dwóch ostatnich książek...
 
 

Anna Strzelec

Nowy Jork, Long Island, Stony Brook

i Port Jefferson

lato 2010

zapraszam :)

....................................... 


sobota, 16 marca 2013

KILKA CHWIL WSPOMNIEŃ...

JAK ZACZĘŁO SIĘ MOJE PISANIE?
Czy pisałam od zawsze, jak przeważnie mówią inni autorzy indagowani przez czytelników na spotkaniach autorskich?
Nie pisałam, lecz rysowałam... nawet kawałkiem węgla na białym murze u stryjka w Gnieźnie, za co zostałam nieźle zbesztana. Nie pamiętam już co było tematem z rozmachem skomponowanego malunku, ale był to niewątpliwie wstęp do mojej kariery. I konkursy czytelnicze w podstawowej szkole, do których prawie zmuszała mnie moja mama- polonistka. Przeczytać, napisać kilka zdań o czym było i ozdobić obrazkiem stosownym do treści... Zdobywałam nagrody, którymi były znów książki :). 
Nadszedł czas na pamiętniki z nastoletniego okresu dojrzewania do miłości... i tu moja prośba do młodszych czytelników:
 Nie niszczcie starych kalendarzy, nie palcie pamiętników ani listów, nawet wtedy, gdy ogarnie Was nowa miłość i wszystko inne wyda się już mniej ważne! W nich jest nasza historia i śpią marzenia. Nawet te, które nigdy nie miały szans być spełnione. 
Jakże ulotna potrafi być pamięć osnuta dziś pajęczyną żalu...   
 
Po dwudziestoletnim pobycie w Niemczech postanowiłam napisać książkę. Może się komuś przyda? Czegoś nauczy?
 Na jej okładce umieściłam zdjęcie okna z balkonikiem w małżeńskiej sypialni, z radosnymi nasturcjami i innymi pnącymi zielonościami...
Jak znaleźć wydawnictwo? Kto wyda moje wspomnienia? Serfowałam w internecie i naprawdę nie wiem jak to się stało, że trafiłam w przysłowiową dziesiątkę, Wydawnictwo e-bookowo.pl i pani Katarzyna Krzan, która wysyłając mi aprobującą odpowiedź, stwierdziła: "bardzo ładne zdjęcie na okładkę:) Czy to pani okno?"
Tak, to było moje okno. Czas przeszły, dokonany. Pewnie dlatego mam słabość do nasturcji i wysiewam je chętnie każdego lata... W innych skrzynkach i na polskim balkonie...  

 
Po kilku dniach, ze wzruszeniem otwierałam mojego e-booka, czytałam wymyślone przeze mnie motto i własny tekst rozpoczynający książkę:
 

Moim dzieciom, przyjaciołom,

i wszystkim tym, którzy mnie kochali,

albo im się tak tylko wydawało. 

          Anna Strzelec

....................................

  

Wstęp do nadziei …
 
Co ja sobie właściwie wyobrażałam?
 
Że zawsze będę dla niego taka fascynująca, jak to napisał w pierwszym liście do mnie? Będę miała jeszcze długo brązowe, lśniące włosy, uśmiechnięte niebieskie oczy i właśnie mnie, " szczupłej, zgrabnej i powabnej " nie dogonią żadne babskie lata ani kołatki w sercu, a nas oboje nie zmieni czas, sytuacje, ani otaczający nas ludzie?
 Z bagażami sukcesów i porażek... plecakami, w których drzemały nieudane związki i wielkie miłości, oboje " tuż po czterdziestce" byliśmy na poszukiwaniu jeszcze jednej szansy...
 
Nasze historie opowiadaliśmy sobie nawzajem, może i z niepotrzebną czasami dokładnością, ale nie chcieliśmy nic przed sobą ukrywać, jakby ta szczerość była od nas wymagana i mogła stać się tym razem patentem na wierność, gwarancją na miłość...
 
Ktoś mądry powiedział kiedyś, że „najtrudniej jest uwierzyć we własną śmierć”. Mnie trudniej jest uwierzyć w starzenie się i przemijanie. I we własną starość.
 
Ale zanim to nastanie, może dane nam będą jeszcze te lata pomiędzy?
 
Między marzeniem a spełnieniem, wyjazdem i powrotem, miłością,
 
rozpaczą i nienawiści łzą...
                                                                     ( Horstowi, 1992 - ­2007)
............................................................................................
 

Na wspomnienia mi się zebrało, ot co :)

Wszystko dlatego, że sporo mówiło się ostatnio o mojej Wizie do Nowego Jorku i innym Oknie z widokiem..., a początek był właśnie taki, jak powyżej :)

I jeden z pierwszych listów od młodej czytelniczki, który odszukałam w moim archiwum.
 

9 września 2009


Witam Pani Haniu, nie wiem czy tak mogę, ale napiszę. Dziś przeczytalam ksiażkę „Tylko nie życz mi spelnienia marzeń” i muszę napisać, że bardzo się wzruszylam…ale pozytywnie:) coś mi ona przypomniala…Co? Moje życie….są piękne momenty w tej książce, które na pewno zostaną w mojej pamięci np: wiersz zaczynający się od słów: chcę jedną, wielką milość mieć... coś pięknego… Książka ma ciekawy styl i polecam ja wszystkim tym, którzy potrzebują przemiany duchowej w swoim życiu, na pewno polecam ja osobom które szukają tego czegoś...:) Z niecierpliwością czekam na drugą część :) POZDRAWIAM SERDECZNIE AUTORKĘ I CZYTELNIKOW! Aga S.
.................................................................

PS. 18.03.2013

Z moją czytelniczką nawiązałam prywatny kontakt. Na dzień dzisiejszy wiem, że jej owa "duchowa przemiana" też była bardzo potrzebna... Agnieszka znalazła swoją miłość, urodziła synka i cała trójka żyje szczęśliwie. Oby jak najdłużej! 

Nic dodać, nic ująć, po prostu bardzo się cieszę!!!

                                                               Anna Strzelec

czwartek, 7 marca 2013

Spotkanie autorskie w Gdańsku -

"Pisarz może sobie wybrać odbiorców, dla których pisze, i nie musi to być cały naród."

 

Napisał Paweł Pollak - autor, tłumacz przysięgły jezyka szwedzkiego i wydawca.


Lubię to zdanie i cytuję je raz po raz, nawet podczas moich spotkań autorskich. Czy piszę tylko dla kobiet?

Po moje książki coraz częściej sięgają mężczyźni, a jeden z panów (  dowiedziałam się tak zwaną pocztą pantoflową ) był ich treścią zauroczony. Podobne zdania sprawiają autorowi nieopisaną radość. Kto pisze, ten wie.

                               
                         

 

Wracając myślą do ostatniego spotkania w Gdańsku na Przymorzu, chciałabym podzielić się kilkoma zdaniami refleksji i zdjęciami. Moje zaproszenie przyjęło sporo osób i przyznam, że widząc wszystkich gości poczułam się wzruszona. Żadna ze mnie gdańszczanka, a jednak przyszli... Tutaj słowo wyjaśnienia - dlaczego odwiedzam tak chętnie to miasto?

Otóż, od najmłodszych lat wożono mnie na wakacje do Gdańska :) Spędzałam tam sporo letnich dni, pokochałam szczególnie położoną niedaleko Krynicę Morską, której poczta nazywała się wtedy Łysicą, a plaża miała bielutki piasek. Wspomienia pewnego lata wyjętego z  dzieciństwa zawiera moja książka Druga pora życia czyli jak zabija się miłość... Taki tytuł, ale miłości do Gdańska i okolicy na szczęście nikt we mnie nie unicestwił.

 

Słuchano, gdy opowiadałam co skłoniło mnie do napisania pierwszej książki i jak powstawały następne... A potem zadawano pytania... Nietrudne i bardzo sympatyczne :) Na przykład: "czy moim dzieciom podoba się to, o czym piszę? Co jest prawdą w moich książkach, a co fikcją? Czy jestem jeszcze związana z zawodem plastyka, skoro w tym kierunku wykształcona? Ile godzin dziennie piszę moją książkę?"

Każde pytanie świadczyło o dużym zainteresowaniu moją twórczością, a odpowiadanie sprawiało wiele radości, nie mówiąc już o widocznych na zdjęciach uśmiechach przy podpisywaniu moich książek - czytelnikom.

 

Tym krótkim postem dziękuję: 


Pani Katarzynie Dettlaff-Lubiejewskiej - kierowniczce Filii nr 14 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego przy ul. Opolskiej za zorganizowanie dla mnie bardzo sympatycznego spotkania,
Elwirze Izdebskiej- Kuchta ( recenzentce i redaktorce ) za przybycie z W-wy, Basi Kwiatkowskiej z Gd.Oruni, której wiersze wykorzystałam jako twórczość pani Racheli Thompson w Oknie z widokiem na Prowansję i które znalazły też gościnną publikację w moim tomiku Cóż wiemy o miłości, mojej wiernej od lat przyjaciółce, Marii Turek vel Mary i Patrycja oraz wszystkim, którzy swoją obecnością uświetnili moje spotkanie z czytelnikami.
 


 





 
 
 
 
 
 
.................................................................................





 

DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

Popularne posty

Popularne posty