Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

piątek, 22 stycznia 2016

Dzisiejsza niespodzianka...



Dzisiejszy ranek, a tu TAKA niespodzianka... Kilkanaście zdań od Czytelnika, które za jego zgodą umieszczam i z satysfakcją wielką - dziękuję!

Pani Anno,

w związku z zamieszczonym przez Panią postem, z którego wynikało, że wśród czytelników Pani książek jest niewielu mężczyzn, a jeżeli są, to nie chcą się przyznać ( bo im wstyd, że potrafią czytać), postanowiłem dokonać czytelniczego "coming outu". Zaznaczam, że jestem mężczyzną zarówno w sensie biologicznym, jak i genderowym. Tydzień temu postanowiłem przeczytać Pani powieść. Nie będę ukrywać, że tytuł zarekomendowała mi żona, która zdążyła przeczytać już kilka napisanych przez Panią powieści. Sięgnąłem po powieść "Tylko nie życz ni spełnienia marzeń". Uważam, że wysokiej klasy literatura przenosi czytelnia w czasie i przestrzeni. Napisana przez Panią powieść przeniosła mnie tak, jak sienkiewiczowskiego latarnika do Polski, drugiej połowy lat osiemdziesiątych i na emigrację do Niemiec. Powieść doskonałe rozwiewa mity na temat życia emigrantów w Niemczech. Nie byli witani z otwartymi rękoma, co twierdzą obecnie niektórzy niemieccy politycy, usiłujący nam wcisnąć na siłę zaproszonych przez siebie gości. Nie mam doświadczeń emigracyjnych, dlatego opisy życia na emigracji czytałem z olbrzymim zainteresowaniem, jak najlepszy reportaż. Uważam, że określanie powieści jako powieść " obyczajowa" jest niczym nieuzasadnionym "zaszufladkowaniem". W mojej ocenie bardzo wnikliwie bez przesładzania, nadmiernego patosu przedstawione są losy bohaterki powieści. Wnikliwie i z odrobiną humoru opisane są relacje Hanny-Anny z kolejnymi mężczyznami, z którymi się związała. W mojej ocenie powieść jest bardzo "sceniczna" i przy odrobinie wyobraźni mógłby powstać na jej podstawie doskonały monodram. Doceniam również haszkowski humor, ujawniający się w powieści ( Jaroslaw Hasek, Boże odpuść mi, pomimo, że anarchista i komunista jest moim ulubionym pisarzem)- polecam szczególnie rozdział - "Matrymonialne afery w "Słonecznym Promyku" i komentarz romantycznego chińskiego horoskopu: " komu może być lepiej, jak nie dwóm świniom". Moją uwagę zwróciła postać ojca Horsta, który ranny pod Kołobrzegiem podczas wojny, stanowczo odmawiał wyjazdu na wycieczkę do Polski. Pomyślałem wówczas o olbrzymiej roli pedagogicznej, jaka w tym zakresie odegrała 3, a może 6 Dywizja WP, która zdobyła Kołobrzeg w 1945 r. 
Teraz trochę krytyki. Uważam, że notka na końcu książki jest nie najlepiej zredagowana. W opisie położony jest zbyt duży nacisk na "wachlarz uczuć", "kobiecą szczerość", co może potencjalnego czytelnika wprowadzić w błąd i może on sądzić, że ma do czynienia z kolejnym masowo produkowanym romansem. Uważam, że to doskonała powieść i sprowadzanie jej do zwykłego romansu, jest dużym nadużyciem. Napisana jest w bardzo dobrym stylu- "czyta się doskonale". Polecam wszystkim, którzy czytają książki, choć wydaje mi się, że to niestety mniejszość i niedługo sztuka czytania, będzie równie cenną umiejętnością jak w średniowieczu. Pozdrawiam z olbrzymimi wyrazami sympatii ( zwielokrotnionej po przeczytaniu Pani powieści).
Maciej Niewiada
.............................................................


To ona, mój debiut pisarski. Wersja drukowana dostępna w wyd. mybook.pl w Szczecinie, e-book na 
https/www.e-bookowo.pl

Anna Strzelec

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Jeszcze dwie wypowiedzi moich Czytelniczek... :)


EWA KLEJEWSKA - kochana i bardzo emocjonalnie przyjmująca moją twórczość Czytelniczka z Leszna, miasta, które często w młodości odwiedzałam, bo niedaleko mojego rodzinnego Rawicza leży.

Emotikon heart
1/ KTÓRA CZĘŚĆ NOWOJORSKO – PROWANSALSKIEJ SAGI PODOBAŁA CI SIĘ NAJBARDZIEJ?

Bez zbędnych wstępów powiem, że .. pierwsza!!! Tak, pierwsza część Sagi – „Wiza do NYC”.  Mimo, że niezwykle interesująco rozwijały się losy bohaterów w kolejnych trzech Opowieściach, rodziły się dzieci, podrastały, zakochiwały.. w międzyczasie ktoś umierał, ktoś zdradzał, a ktoś .. kochał namiętnie.. To wszystko zaczęło się w Wizie! Tam poznałam i pokochałam głównych Bohaterów Sagi… oraz Autorkę! Jej niebanalny styl pisarski, przeplatanie prozy z poezją, okraszanie treści osobistymi fotografiami.. dorzucanie celnych „złotych myśli” jako motto dla poszczególnych rozdziałów, serwowanie pysznego jedzonka w formie jakże plastycznych opisów wraz z Przepisami! itd.. Oraz.. pamiętam, jak urzekła mnie od samego początku Leonia… (cóż za piękne imię!) jej  odważna wyprawa za ocean, by rozliczyć się ze zranioną  Miłością..  Pobyt u oddanej Przyjaciółki, wspólne zwiedzanie NYC (kapitalne opisy zaułków tego Miasta, o jakich w Przewodnikach cicho) i w końcu rzecz najważniejsza – niespodziewane spotkanie nowej Miłości… Tak, to jest rzecz, która mnie poruszyła do głębi! Pięknie podana relacja dwojga „po przejściach”.. jej odkrywanie, wielka czułość, poezja, jaka temu towarzyszyła.. zdziwienie.. zachwycenie.. Nie ma w naszej literaturze zbyt często takich scen... Mówiąc krótko – pokochałam.. i pozazdrościłam Leni owego fantastycznego mężczyzny ... Jeremiego, „Morelowego”, Boże, gdzie są tacy?!
A dalej, w następnych częściach Sagi – tematy skupiły się na dzieciach, na wnukach tej pary… co jest nader interesujące, ale – jak dla mnie -  początek był najistotniejszy!


2/ JAKIE WYDARZENIA WZRUSZYŁY CIĘ  I ROZBAWIŁY?

Pytanie jest niezwykle trudne! Bo Saga aż ciężka jest od wzruszeń! I tych do łez.. i tych do śmiechu!! Jakże wybrać? Które wydarzenie?! Na pewno najwięcej wzruszeń dostarczyły  dziewczynki, córeczki Iwony… rozbrajały nas swoją dziecięcą szczerością, pomysłami i przygodami… Ale też różne miłosne zawirowania dostarczały wielu wzruszeń... pozytywnych i tych mniej… Muzyka – zawsze wielkie wzruszenia… Oraz historie rodzinne opowiadane przez Rachel…  i wiele innych.
Wg mnie,  ex aequo… trzy wydarzenia, gdzie płakałam… i śmiałam się na przemian:
1/  pierwsze sekundy po odzyskaniu przytomności przez Jeremiego.. po wypadku – gdy Leonia trzymała go za ręce … Pełnia szczęścia, że jest dobrze!! („Akwarele i lawendy”)
2/ gdy dziewczynki.. szczęśliwie wróciły do domu (za sprawą Stefii) .. po nieudanej wyprawie za ocean  do Tatusia .. do Polski! J („Okno z widokiem na Prowansję”)
3/  niezwykła Niespodzianka! Gdy ciężarna Marysia, smutna, że  nie może  już  samolotem do Rodziny  za ocean na Święta polecieć – spotyka ich wszystkich niespodziewanie u Babci Leonii w Antibes! Ach, co za radość, do łez!!! („Marysia wnuczka Leonii”)

 Ewa Klejewska - Leszno 

.....................................................


Jako ostatnią z kilkunastu, które napłynęły, wybrałam ocenę  Małgorzaty Niewiady z Wielkopolski.


Dla mnie - tajemnicza Małgosia, która mnie zaskakuje i zdumiewa ( radośnie zaskakuje!) Na początku naszej Fb znajomości - napisała: "poezja? Nie, to nie dla mnie..." Okazało się jednak inaczej...


Przesyłam moją mało profesjonalną recenzję. Ale pisałam od serca. Krakowska i powidła bezcenne :)

Która część sagi nowojorsko-prowansalskiej podobała mi sie najbardziej ? Wszystkie książki Anny Strzelec czytałam od początku do końca , jedynie z przerwami na kawę. Jednak jeśli mam wybrać, to Wiza do Nowego Jorku jest moją ulubioną częścią sagi.
Wcześniej, przez długi czas raczej nie czytałam książek, które nazywam" książkami o miłości". Pamiętam, że z lekkim niepokojem otwierałam pierwszą książkę " Tylko nie życz mi spełnienia marzeń" i zastanawiałam się czy przebrnę do końca. A może to harlequin? I co się stało? Wciągnęło mnie. Przeżyłam miłe zaskoczenie. Dlatego biorąc do ręki kolejne powieści Anny Strzelec wiedziałam, że otrzymam dużą dawkę emocji. I nie pomyliłam się.
" Wizę do Nowego Jorku" przeczytałam bez żadnych przerw. Od deski do deski. Oczywiście olbrzymie emocje wzbudził we mnie jeden z mniej fajnych bohaterów -Wiktor. Elementy czarnego humoru w scenie rozstania są doskonałe ( krakowska i powidła). A potem pojawił sie Morelowy- Jeremi. Pamiętam, że w miarę poznawania Morelowego zastanawiałam się czy taki mężczyzna może istnieć. Taki wręcz doskonały. Chwilami aż denerwujący tą swoją doskonałością. Oczywiście ocena Morelowego jest moją subiektywną oceną. No i Steffi. To było zaskoczenie. Element realizmu magicznego. Brak jednoznaczności czy to rzeczywiście się zdarzyło, pogranicze snu i jawy. Bardzo lubię gdy w książce pojawia sie odrobina spirytyzmu( duchy, duchy, jak ja lubię duchy, w dodatku tutaj duch opiekuńczy a nie straszydło).  
Z dużą radością przeczytałam również kolejne części sagi. Polecam wszystkim książki Anny Strzelec.


***

I nic autora bardziej nie cieszy, jak właśnie takie zdania otrzymane od Czytelników, prawda?

Wymienione osoby otrzymują ode mnie nagrody książkowe oraz niespodzianki. Mam nadzieję, że Im się spodobają :)

Anna Strzelec
..........................


Emotikon smile 





Świat się kręci... :) wokół...


Konkurs i czwarta wypowiedź dotycząca mojej 
nowojorsko-prowansalskiej sagi.


„Przeżyjemy chwile skupienia, bezgranicznej radości i wdzięczni będziemy Opatrzności za zdrowie, miłość i otulające nas błogosławieństwo”. Ten cytat z ostatniej części sagi definiuje - określa klimat wszystkich części.
            „Która część nowojorsko – prowansalskiej sagi podobała ci się najbardziej? Jakie wydarzenia wzruszyły cię i rozbawiły?” To pytania, które zadała autorka. Niby proste… i tu pojawia się problem. Ja – polonistka – nie umiem na nie odpowiedzieć. Pytania proste, ale odpowiedzi skomplikowane. Nie umiem wybrać między dobrym i dobrym, wciągającym i wciągającym… Jedno jest niezaprzeczalne: warto było przeczytać wszystkie części, przeżywać z bohaterami ich przygody, rozterki i wybory. Całość pogodna, ale nie pozbawiona wątków fantastycznych i sensacyjnych. Żadnej z części nie można czytać na raty, bo „wciąga” i czyta się je jednym tchem. Bo przecież intrygujące było, co zrobi Leonia po rozczarowaniu z pierwszego spotkania w Stanach, czy dziewczynkom uda się wrócić do taty w Polsce, jak ze swoim zauroczeniem poradzi sobie Jacques - czy pozostanie wierny Iwonie? I wreszcie: jak potoczą się losy utalentowanej muzycznie Marysi, jakiego wyboru dokona?
            Wzruszenia? Było  sporo i nie sposób ich tu wyliczyć. Fragmenty, które rozśmieszyły? Najbardziej rozmowa dziewczynek na temat tego, skąd się biorą dzieci, a właściwie jak się tam dostają… najprawdopodobniej całowanie i przytulanie. No cóż – warto wiedzieć!
            Pozwolę sobie jeszcze na małą refleksję. Jeremi, postać właściwie kryształowa, tak nieskazitelna, że aż nierealna i…  nagle dokonuje aktu zemsty na Formanie. To raczej nie w jego stylu, ale jest tylko człowiekiem, a tamtemu się należało -  szczególnie za postawę „po”.
Martwią mnie słowa autorki, która zapowiedziała, że to już ostatnia część sagi. Czy czytelnicy mają coś do powiedzenia? Historia literatury mówi, że tak. Może autorce przyjdzie jeszcze jakiś pomysł do twórczej główki. Czekamy!
Małgorzata Kozioł

Sława


Wobec Ciebie Małgoś, mam szczególny dług wdzięczności. Przed kilku laty pomagałaś organizować moje pierwsze spotkanie autorskie, po powrocie do kraju. W śnieżycy, jaka wystąpiła, pilotowałaś mój dojazd do Sławy. Emotikon heart 

Czy ktoś uwierzy, że zebrane osoby czekały dwie godziny, na nieznaną Annę Strzelec, która będzie prezentować swoje wspomnienia z emigracji w Niemczech? Małgoś, DZIĘKUJĘ!





Emotikon like Emotikon heart



niedziela, 17 stycznia 2016

Świat się kręci wokół... 3) mojej Sagi!


Trzecią uczestniczką mojego konkursu jest Czytelniczka -

             Marlena Kuriata - Polska 


"Z Sagą to jest tak, jak z czwórką ukochanych dzieci. Wszystkie obdarza się tą samą miłością. Inaczej się nie da !To cztery tomiki pełne emocji takich, jak miłość,szczerość,wierność, tolerancja ,umiejętność wybaczania i bycia z sobą. Taki sagan w którym wymieszane są różne reakcje,odczucia,myśli i marzenia. Każda część Sagi ma ich tyle, że mogłaby obdarować pół świata fantastycznym przesłaniem !
Sporo tu też zabawnych sytuacji, przejęzyczeń, w których przoduje Marika. Ubawił mnie fragment z Mariką i Marysią, które na serio chciały wybrać się w podróż statkiem do taty. Nie brak też momentów stawiających na baczność włoski na karku,np. wydarzenie na lotnisku w Nicei. Skoczyło mi ciśnienie! O dreszczyk emocji wprawiła mnie postać tajemniczej damy, która dość regularnie ukazuje się Leonii, a potem jeszcze innym osobom. Polubiłam sentencje przed każdym rozdziałem i przepisy kulinarne, umiejetnie wplecione w treść,np. na kruche ciasteczka. Urzekło mnie ciepło i serdeczność u bohaterów. Dlatego wrócę kiedyś do Sagi, po uśmiech, radość, po ciepło rodzinnego stadła. Wrócę do Prowansji po atmosferę i słońce, po jabłka i zapach lawendy. Wrócę na pewno..."
Sporo tu też zabawnych sytuacji, przejęzyczeń, w których przoduje Marika. Ubawił mnie fragment z Mariką i Marysią, które na serio chciały wybrać się w podróż statkiem do taty. Nie brak też momentów stawiających na baczność włoski na karku,np. wydarzenie na lotnisku w Nicei. Skoczyło mi ciśnienie! O dreszczyk emocji wprawiła mnie postać tajemniczej damy, która dość regularnie ukazuje się Leonii, a potem jeszcze innym osobom. Polubiłam sentencje przed każdym rozdziałem i przepisy kulinarne, umiejetnie wplecione w treść,np. na kruche ciasteczka. Urzekło mnie ciepło i serdeczność u bohaterów. Dlatego wrócę kiedyś do Sagi, po uśmiech, radość, po ciepło rodzinnego stadła. Wrócę do Prowansji po atmosferę i słońce, po jabłka i zapach lawendy. 

Wrócę na pewno..."



A ja oprócz podziękowań dodam, że spotkania z Marli w necie, poprawiają mi niewątpliwie nastrój i przywracają dobry humor!

Świat kręci się wokół... mojej Sagi :) 2



Oto druga wypowiedź konkursowa mojej Czytelniczki. 

Sercem z Anglii pisana... Grażynko, wierzę, że tak jest, po deszczu zawsze wychodzi słońce... 


"Doprawdy moja decyzja nie była łatwa i spędziłam trochę czasu zastanawiając się jaka powinna być moja odpowiedź. Wszystkie cztery częścią są wspaniale!!! Jednak po przemyśleniach skłaniam się ku "Wiza do Nowego Jorku"...To właśnie tutaj zachodzą konkretne zmiany w życiu Leonii...rozczarowania i pozytywne zmiany w życiu...myślę, że jest to po części związane z tym, że podejmuje ryzykowną decyzję, by być z Wiktorem, a on okazuje się słabym człowiekiem...rzucona w nieznany świat, jakoś jednak sobie radzi...udowadnia ,że jest silną kobietą.  Los jej sprzyja , stają na jej drodze ludzie którzy jej pomagają i ... spotyka prawdziwą  miłość i szczęście... Która kobieta nie marzy o tym???  No, może tylko ta, która już to wszystko ma...
Teraz odpowiedź na pytanie -które wydarzenie mnie rozbawiło....
Będzie to dowcip,  który opowiedział Frank o papugach i płatnej ich miłości.... i to jedno słowo zaskrzeczane przez Charliego... które rozładowało całe napięcie . Było wiele momentów, które mnie wzruszyły..., ale dwa szczególnie mnie: ..."Okno z widokiem na Prowansję " i fragment kiedy do Nowego Jorku przylatuje Iwonka z córeczkami i ich powitanie na lotnisku..."Akwarele i lawendy" ... Leonia spostrzega Jeremiego nieprzytomnego, leżącego po wypadku i niepewność, co będzie dalej!!!! W "Marysia wnuczka Leonii", kiedy Marysia rodzi Melanię… Takie moje wybory są chyba spowodowane moim własnym doświadczeniem życiowym ... przeciwności losu czynią nas silniejszymi...bywa , że po złych dniach przychodzą lepsze, a nawet wspaniałe... Anno, Twoja saga pozwala mi wierzyć , że tak jest!"

Pozdrawiam Grażyna Kowalówka


PS. Te rubinowe serduszka dostałam od Grażynki na Fb. 



 

Świat się kręci wokół... mojej Sagi :)


    Kochani, tak się złożyło, że w konkursie wzięły udział same Czytelniczki... chociaż słyszałam kiedyś, że panowie też moje książki czytają. Może jest im trudniej zebrać myśli i wypowiedzieć się na piśmie?
Nic to! :) Wczoraj minął termin, a z konkursowych wypowiedzi wybrałam sześć Pań:


Danuta Sochacka, Grażyna Kowalówka, Marlena Kuriata, Małgorzata Kozioł, Ewa Klejewska i Małgorzata Niewiada.


Odpowiedzi napływały do mnie mailowo, czytałam nawet ze wzruszeniem i coraz cieplej mi na sercu... Bardzo Wam za wszystkie nadesłane refleksje dziękuję i pozwolę je sobie na moim blogu opublikować! 


1)

Jeśli konkurs, to i obiecane nagrody, prawda? I podjęłam dziś decyzję:
nie będzie przyznawania miejsc, wszystkie moje Drogie będziecie nagrodzone!!! Wysyłam już od poniedziałku Emotikon smile
Pierwszą nadesłała Danusia z Webster (USA ) - Danuta Sochacka , która w swojej wypowiedzi wzięła pod uwagę całokształt, czyli sześć moich książek. Nijak nie wchodzi mi jej kompozycja na blog, żeby była dla Was czytelna, więc będzie tutaj!!!
Danusiu kochana - jestem wzruszona! 

Klikając, przechodzimy do publikacji na facebooku. Zapraszam! :)
Emotikon heart


piątek, 15 stycznia 2016

Recenzja mojej ostatniej książki...


 Moi Drodzy!
Zakończyliśmy konkurs, który ogłosiłam przed miesiącem na moim blogu. Zanim jednak jutro (! ) ogłoszę pisemne refleksje moich Czytelników, poznajcie proszę recenzję, jaką otrzymała wczoraj "Marysia" - bohaterka ostatniej części mojej nowojorsko-prowansalskiej sagi.                                                             


Marysia to tytułowa bohaterka, która marzy o grze na skrzypcach i występach przed publicznością. Jest niezwykle uzdolniona w tej dziedzinie. Pomimo faktu, że mieszka w Ameryce, wybiera studia w Polsce, a dokładnie w Gdańsku. Z pełną świadomością decyduje się na rozłąkę z najbliższymi, a także z serdecznym przyjacielem ze szkoły średniej, zakochanym w dziewczynie Dustinem. Ona sama bardzo go lubi, jednak nie jest do końca przekonana czy chce z nim być i wiązać się na lata. Czuje, że dla niej za wcześnie na trwały związek.

Podróżując do Polski odwiedza w Prowansji dziadków. Na lotnisku powstaje spore zamieszanie, gdyż Marysia zostaje uznana za terrorystkę, wzięta do pokoju przesłuchań. Ktoś zamienił futerały ze skrzypcami, w którym umieścił śmiercionośnego wirusa Ebola. Czy uda się bohaterce udowodnić, że jest niewinna? Marysia odczuwa obawy związane z egzaminem na studia. Z powodu braku skrzypiec nie zagra podczas weryfikacji studentów. W tej chwili na scenę wkracza dziadek, wręczając jej oryginalnego Stradivariusa. Bardzo ciekawa jest historia tego, w jaki sposób trafił do rodziny.Na studiach nawiązuje romans z żonatym profesorem, który do niczego nie prowadzi. Daje tylko chwilowe przyjemności, ale nie ma przyszłości, szybko się kończy, a młodziutka studentka orientuje się, że jest w ciąży. W jaki sposób poradzi sobie z przeciwnościami losu? Okazuje się, że to bardzo silna kobieta.
Marysia, wnuczka Leonii to czwarta część prowansalskiej sagi, która przedstawia losy najmłodszej kobiety z rodziny. Wcześniejsze tomy to Wiza do Nowego Jorku [recenzja], Okno z widokiem na Prowansję [recenzja] oraz Akwarele i lawendy [recenzja]. Powieść o tym, że marzenia się spełniają. Tylko nie można tracić nadziei. Pokazuje siłę miłości oraz wartość rodziny samej w sobie. Ile znaczy pomoc najbliższych przy najcięższej życiowej próbie może ocenić Marysia. Autorka napisała kawałek porządnej prozy, niezwykle lekkie pióro i dojrzały warsztat pisarski to główne atuty Pani Strzelec. W powieść obyczajową zgrabnie wplotła wątek sensacyjny, co osobiście bardzo mi się spodobało. Całość ubrana w piękną oprawę, na co zawsze zwracam uwagę w pierwszej kolejności. Jak najbardziej polecam wszystkim czytelnikom, gdyż każdy znajdzie coś dla siebie. Odrobina romansu, szczypta sensacji, spory dreszczyk emocji. Taką tu znajdziecie "mieszankę wybuchową" :) 


Moja ocena: 5/5 [rewelacyjna]  Ania Sklorz


http://pasjonatkaliteratury.blogspot.de   

........................................................................


















http://pasjonatkaliteratury.blogspot.de

wtorek, 12 stycznia 2016

Moja saga nowojorsko-prowansalska na "widelcu" :)


 



Kochani!


Zbliża się powoli piątek, 15 stycznia, w którym wieczorem zakończymy konkurs dotyczący moich ostatnich, czterech książek.
Na mój adres mailowy:

 strzelec-anna@wp.pl napłynęło już kilka wzuszających odpowiedzi, za które bardzo dziękuję! Czekam na następne i nie muszą to być długie elaboraty...
Po prostu chciałabym wiedzieć: co Wam się w moich książkach podoba, co bawi, intryguje, a może wzrusza?
Do napisania i przeczytania!
Wasza

Anna Strzelec - Schuetz  
...................................
         

poniedziałek, 4 stycznia 2016



Drodzy Czytelnicy! 


    Przypominam  o konkursie

Emotikon smiledla tych, którzy przeczytali całość 

mojej nowojorsko- prowansalskiej sagi:


Wiza do Nowego Jorku

Okno z widokiem na Prowansję

Akwarele i lawendy

Marysia wnuczka Leonii 




Zadanie konkursowe jest następujące:

Wyraź pisemnie swoją opinię - 

1/ KTÓRA CZĘŚĆ NOWOJORSKO - PROWANSALSKIEJ

SAGI PODOBAŁA CI SIĘ NAJBARDZIEJ?

2/ JAKIE WYDARZENIA WZRUSZYŁY CIĘ 

I ROZBAWIŁY?


Podpisane imieniem i nazwiskiem odpowiedzi 

proszę

przysyłać do 15 stycznia nowego roku, 

w komentarzach na moim blogu, 

lub mailowo: strzelec-anna@wp.pl

Autorzy ( autorki ) najciekawszych odpowiedzi

otrzymają 

nagrody książkowe i niespodzianki! 

Czekam więc, zapraszam! :)

Anna Strzelec

sobota, 2 stycznia 2016

*****


Witajcie w nowym 2016 roku! 
Emotikon smile Emotikon heart
W odpowiedzi na pytania czytelników, którzy w ostatnich dniach minionego roku wstąpili do mojego Fanclubu, podaję link, dzięki któremu można odwiedzić moją stronę w wyd. www.e-bookowo.pl, a tam różności, które dotychczas, literacko popełniłam.
Zapraszam! 
https://www.e-bookowo.pl/nasi-autorzy/anna-strzelec.html

Emotikon griwrzucam link do wydawnictwa, a na nim, różności, które dotychczas, literacko popełniłam

A więc: życzcie mi spełnienia marzeń i już!
Ślicznego dnia Wszystkim! 
 Anna Strzelec
....................................................

Emotikon heart

W ostatnim dniu grudnia 2015...


Moi Drodzy! 

Zanim życzyć będę - podziękuję...
wszystkim, którym bliskie sa losy bohaterów moich książek oraz moja poezja - za słowa, które uskrzydlając, pomagają dalej tworzyć. Dobrym znajomym i przyjaciołom - za obecność i serce. 
To nie tylko Fb, dla niektórych jesteśmy drugim domem, gdy doskwierają godziny bólu i samotności. Gdzie możemy pochwalić się sukcesem, podzielić radością i poszukać wirtualnego przytulenia... Dziękuję!
Życzę wszystkim zdrowia, abyśmy mogli spełniać swoje zamierzenia! Koleżankom i kolegom "po piórze" - dalszych sukcesów i uznania, a debiutującym, w nadchodzącym roku - spełnienia marzeń, łaskawych wydawców i zachwyconych czytelników!
Niech spełniają się nam wszystkie otrzymane życzenia... powolutku... abyśmy nie zwariowali ze szczęścia i radości !
Do zobaczenia i napisania - za ROK!


DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

Popularne posty

Popularne posty