Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

piątek, 15 stycznia 2016

Recenzja mojej ostatniej książki...


 Moi Drodzy!
Zakończyliśmy konkurs, który ogłosiłam przed miesiącem na moim blogu. Zanim jednak jutro (! ) ogłoszę pisemne refleksje moich Czytelników, poznajcie proszę recenzję, jaką otrzymała wczoraj "Marysia" - bohaterka ostatniej części mojej nowojorsko-prowansalskiej sagi.                                                             


Marysia to tytułowa bohaterka, która marzy o grze na skrzypcach i występach przed publicznością. Jest niezwykle uzdolniona w tej dziedzinie. Pomimo faktu, że mieszka w Ameryce, wybiera studia w Polsce, a dokładnie w Gdańsku. Z pełną świadomością decyduje się na rozłąkę z najbliższymi, a także z serdecznym przyjacielem ze szkoły średniej, zakochanym w dziewczynie Dustinem. Ona sama bardzo go lubi, jednak nie jest do końca przekonana czy chce z nim być i wiązać się na lata. Czuje, że dla niej za wcześnie na trwały związek.

Podróżując do Polski odwiedza w Prowansji dziadków. Na lotnisku powstaje spore zamieszanie, gdyż Marysia zostaje uznana za terrorystkę, wzięta do pokoju przesłuchań. Ktoś zamienił futerały ze skrzypcami, w którym umieścił śmiercionośnego wirusa Ebola. Czy uda się bohaterce udowodnić, że jest niewinna? Marysia odczuwa obawy związane z egzaminem na studia. Z powodu braku skrzypiec nie zagra podczas weryfikacji studentów. W tej chwili na scenę wkracza dziadek, wręczając jej oryginalnego Stradivariusa. Bardzo ciekawa jest historia tego, w jaki sposób trafił do rodziny.Na studiach nawiązuje romans z żonatym profesorem, który do niczego nie prowadzi. Daje tylko chwilowe przyjemności, ale nie ma przyszłości, szybko się kończy, a młodziutka studentka orientuje się, że jest w ciąży. W jaki sposób poradzi sobie z przeciwnościami losu? Okazuje się, że to bardzo silna kobieta.
Marysia, wnuczka Leonii to czwarta część prowansalskiej sagi, która przedstawia losy najmłodszej kobiety z rodziny. Wcześniejsze tomy to Wiza do Nowego Jorku [recenzja], Okno z widokiem na Prowansję [recenzja] oraz Akwarele i lawendy [recenzja]. Powieść o tym, że marzenia się spełniają. Tylko nie można tracić nadziei. Pokazuje siłę miłości oraz wartość rodziny samej w sobie. Ile znaczy pomoc najbliższych przy najcięższej życiowej próbie może ocenić Marysia. Autorka napisała kawałek porządnej prozy, niezwykle lekkie pióro i dojrzały warsztat pisarski to główne atuty Pani Strzelec. W powieść obyczajową zgrabnie wplotła wątek sensacyjny, co osobiście bardzo mi się spodobało. Całość ubrana w piękną oprawę, na co zawsze zwracam uwagę w pierwszej kolejności. Jak najbardziej polecam wszystkim czytelnikom, gdyż każdy znajdzie coś dla siebie. Odrobina romansu, szczypta sensacji, spory dreszczyk emocji. Taką tu znajdziecie "mieszankę wybuchową" :) 


Moja ocena: 5/5 [rewelacyjna]  Ania Sklorz


http://pasjonatkaliteratury.blogspot.de   

........................................................................


















http://pasjonatkaliteratury.blogspot.de

2 komentarze:

DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

Popularne posty

Popularne posty