Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

czwartek, 10 maja 2012

Matura, ach matura :)

   Właśnie odniosłam sukces. Po kilku staraniach udało mi się otworzyć posty w moim starym onetowskim blogu, na którym pracowałam przez kilka lat. Wczoraj niestety bez powodzenia, a miałam zamiar już wcześniej dzielić emocje ze wszystkimi maturzystami. No trudno, ale ci, którzy mnie znają, wiedzą, że sercem i duszą jestem z nimi:)
A oto post, który napisałam ( o zgrozo, jak ten czas płynie szybko i nieubłaganie ) - dwa lata temu.

Wspomnienia z mojej matury...  

    
Nie da się ukryć i wcale nie jest to moim zamiarem, ale maturę w Liceum Ogólnokształcącym liczącym wtedy klasy od VIII - XI zdawałam dość dawno temu. Zakuwałyśmy razem z moją przyjaciółką, oj zakuwały, bo " za moich czasów " egzamin dojrzałości odbywał się  trochę inaczej:

1 dzień : pisemny z języka polskiego,

2 dzień : pisemny z matematyki,

po czym mieliśmy tydzień przerwy. W tym czasie nauczyciele poprawiali nasze prace, a my przygotowywaliśmy się do egzaminów ustnych. Przed podejściem do nich ogłaszano wyniki z pisemnego, no i szczęśliwcy z bardzo dobrym wynikiem, byli z egzaminu ustnego języka ojczystego lub matmy zwolnieni. Ale to nie wszystko, kochani !!! Pomijając j.polski i matemę, obowiązkowo do zdania mieliśmy:

historię, wiadomości o Polsce i świecie współczesnym oraz tzw. przedmiot dodatkowy ( wybrałam j. francuski, a egzamin z tego przedmiotu ogromnie ciepło wspominam. Paul Éluard i synteza jego wiersza "Liberté" ).  Zdawaliśmy 5 przedmiotów w jednym dniu, w jednej sali, podchodząc z duszą na ramieniu od stolika, do stolika... :) Strój galowy - białe bluzki, granatowe spódnice, często plisowane, koledzy w garniturach i pod krawatem... Pod tym względem nic się nie zmieniło, prawda? I emocje takie same...
Około 14-tej ogłoszono nam wyniki - wszystkie były pozytywne ! Wyszliśmy na rozsłonecznione planty mojego rodzinnego miasta... Jak co roku kwitły wielkie kasztanowce. Niektóre z nich zachowały się do dziś, a przed gmachem starej szkoły ostatnie płatki zrzucała imponująca w swej wielkości magnolia.
Pamiętam, że powiedziałyśmy z Mary do siebie: no nie, już po wszystkim, naprawdę jesteśmy po maturze??? Niewiarygodne! I poszłyśmy na lody... Mary, pozdrawiam serdecznie :-) !

Dzisiaj, w pierwszym dniu egzaminów maturalnych, sercem jestem z dwoma wspaniałymi, młodymi ludźmi: Patrykiem Turkiem i Adrianem Pawłowskim. Trzymam kciuki za ich pomyślne wyniki !

Dlaczego z nimi i właśnie za nich? Nie zdradzę, ale uchylę rąbka tajemnicy... Obaj piszą piękne poezje... POWODZENIA !
                                                        
                                                               ***
 Tak było dwa lata temu:) Obaj zdali matury uwieńczone sukcesem. Patryk Turek kontynuuje swoje studia w Seminarium w Gdańsku, Adrian Pawłowski na Uni w Lublinie, a kilka jego wierszy zamieściłam gościnnie w moim tomiku Cóż wiemy o miłości... Moje życzenia sprzed dwóch lat nie tracą na aktualności. Pozdrawiam serdecznie!
                                                                      Anna Strzelec
                                                                            

10 komentarzy:

  1. Matura, na której zjadły mnie nerwy. Tylko dzięki życzliwości nauczycieli udało mi się ją zdać. Na studiach było już znacznie lepiej, a z lektoratu jęz. francuskiego miałam db.Pozdrawiam Cię serdecznie, koleżanko wspólnych egzaminacyjnych zmagań. Mary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, moja Ty skromna :) Studia to miałaś z potrójnym wykrzyknikiem, a byli uczniowie wspominają Cię z szacunkiem do dziś !!!

      Usuń
  2. Faktycznie czas szybko leci:)Też miałam język polski i matematykę oraz obronę pracy dyplomowej, ponieważ kończyłam technikum. Na polskim zmieniłam temat w połowie czasu i ledwie zdążyłam z jej oddaniem. Byłam ostatnia na sali i nauczyciele chyba się już lekko niecierpliwili:)Pamiętam powtarzanie na korytarzu przed ustnym i ulgę po wszystkim. A potem była cukiernia:)Pozdrawiam cieplutko:)
    AMO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AMO, odważna byłaś, że hej ! :) Dobrze, że zdążyłaś na czas i wszystko zostało uwieńczone sukcesem. Moja była niby fajna, ale jeszcze raz przeżywać? Ani mi się śni! Serdeczności prawie niedzielne! :)

      Usuń
  3. Witaj
    Niestety rozszerzona matura z matematyki w tym roku, to jakiś koszmar, tak twierdzą maturzyści. Nie wiem, w jakim kierunku my zdążamy, przecież mamy zdolną młodzież, tylko oświata jest do "bani" :(
    Słonecznie pozdrawiam znad porannej kawki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, częste zmiany programu nauczania do niczego mądrego nie prowadzą :(
    Wszystkiego radosnego na niedzielę, Morgano!

    OdpowiedzUsuń
  5. Egzamin maturalny wspominałam kiedyś na Twoim starym blogu....To było przeżycie o tak wielkim ciężarze emocjonalnym,że jeszcze do dziś "zdaję" maturę we....śnie. Co najgorsze,nie moge sobie poradzić ani z matmą ,ani z j.polskim.O dziwo ,nie męczy mnie ustny z historii.Może dlatego,że b.ceniłam i lubiłam prof Kaczmara.Uczył nas tylko jeden rok,w XI kl.Szkoda,że nie przez te wszystkie lata.
    Potem była randka na ławce ...Pachniały kasztanowce..i wydaje mi się,że cały świat pachniał:radością,młodoscią,nadzieją,przyszłością...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapomniałam dopisać życzenia:miłych spotkań z czytelnikami.
    Anonimowy-Danuta

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że pamiętam Twój wpis z "zielonego bloga" ? Dzięki, te wspomnienia są naprawdę niezapomniane... Najserdeczniej pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I też dodam, że bardzo szkoda mi, że jesteś tak daleko, bohaterko mojej Wizy do Nowego Jorku - JANE :) i nie możesz uczestniczyć w moich spotkaniach autorskich...

      Usuń

DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

Popularne posty

Popularne posty