Moje motto pozostaje niezmienne: ZADOWOLENIE Z SIEBIE SAMEGO JEST POŁOWĄ NASZEGO SZCZĘŚCIA...

wtorek, 30 lipca 2013

Chcę sprawić przyjemność...

Do końca już niedaleko, a teraz fragment dla zainteresowanych... :)


 „Jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli łza – uśmiech”
                                              Ks. Jan Twardowski
Czekam więc na uśmiech mojej córki.
Właśnie odwiozła Marikę do przedszkola, Marysię do szkoły i słyszę w przedpokoju odgłosy jej powrotu. Jeremiego też już nie ma, po urlopie mają podobno pracy moc, o czym poinformowała go raniutko Agata. Jakaś instalacja w ich gabinecie wysiadła i kilka krabów, które badali, leżały do góry brzuchami. ─ Nie pracujesz dzisiaj?
─ Wpadłam na chwilkę do Allisson i poprosiłam ją o dzień urlopu. Chcesz kawy, mamo?
─ Oczywiście, mogę drugą razem z tobą wypić.
Specjalnie wtrącam „razem z tobą”, gdyż mogłoby być i tak, że Iwona z swoją kawą pójdzie zaraz na pięterko do ich pokoju, by odespać podróż, ale moja córka na szczęście nie miała takiego zamiaru. Przygotowuje grzanki z pomarańczowym dżemem, który wczoraj przywieźli i siada naprzeciw mnie. Kocham takie poranki w kuchni, gdy otula nas zapach świeżo sparzonej kawy, pachnie pieczywo, a za oknem rozsłonecznia się powoli dzień, który będzie jeszcze jedną niespodzianką w naszym życiu.
Patrzę na nią, zamyśloną, trochę zmartwioną i zastanawiam się jak zacząć naszą rozmowę; zapytać czy poczekać, aż moja córka zacznie opowiadać o swoich niepokojach i o tym, co ją dręczy. Tak smakuje oczarowanie kimś,  fascynacja …, a potem ogarnia nas bezgraniczna tęsknota i oczekiwanie kiedy wybrana osoba zrobi następny krok w kierunku naszego serca.
─ Boję się, że nic z tego nie będzie. W duszy artysty gra tak wiele, całe fantazje, nawet symfonie nastrojów. Chyba trudno będzie go kochać przez całe życie – mówi spoglądając w stronę okna, ale tak bardziej w przestrzeń.
─ Skąd takie refleksje?
Wzrusza ramionami i popija kawę.
─ Może zbyt wcześnie na tego rodzaju refleksje, ale będąc świadkiem aplauzów i wszystkich tych radości, które go po koncercie otoczyły, czułam się bardzo obok, poza nimi. To świat, z którym nie wiele mam wspólnego, prócz tego, że artysta tak uwielbiany należy prawie do naszej rodziny. Mamo, nie chcę być marginesem w życiu Jacquesa…
─ Kochanie, ale czy on dał ci to w jakiś sposób odczuć? Masz powody, aby wyciągać smutnawe wnioski z waszego wyjazdu do San Francisco?   
Moja córka uśmiecha się. Poznaję jej wyraz twarzy, podobny do wigilijnego, gdy wszyscy nawzajem składaliśmy sobie życzenia przy choince, a on zawieszał jej złoty łańcuszek z kluczykiem na szyi… Infantylny drobiazg z artystycznym podtekstem mającym wyrażać zgodę i prawo do jego serca, które w każdej chwili mogła otworzyć i wejść, aby się w nim rozgościć.  
─ Właściwie, to nie ─ mówi.
Ma go teraz na szyi i obraca w dłoni, spogląda na mnie jeszcze raz z wyrazem twarzy zakochanej kobiety, powtarza jeszcze raz „właściwie to nie”, dodaje „wszystko było super… aż za bardzo i, że… „może dlatego się czegoś obawiam?”
Przypominają mi się wczorajsze zalecenia Rachel, że powinnam pomóc jej życiowym doświadczeniem, jakie w sobie noszę i czuję się zupełnie bezradna. Mogę jej powiedzieć” nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze, nie powinnaś tak myśleć”… ale żadne z tych banalnych zwrotów na nic się nie przyda. Nowa miłość zastąpiła jej drogę i musi sobie z zaistniałą sytuacją poradzić. Jakby nie miała dosyć przykrości w swoim trzydziestoletnim życiu. Z dwojga złego, Manfred byłby odpowiedniejszy, przynajmniej jest na miejscu – myślę głupio.
─ Dzwonił? Esemesował?
─ Tak, tak, dziś wcześnie rano rozmawialiśmy. Szykował się na próbę. W przyszłym tygodniu odlatują na tournee do Europy. I będzie jeszcze dalej ode mnie… ─ dodaje z westchnieniem.
─ Z tym można było się od początku liczyć.
Stwierdzam to trochę bezlitośnie, wiem, chociaż okraszam  uśmiechem, ale zaraz wstaję, obejmuję ją i niezbyt dokładnie cytuję zasłyszany aforyzm, że nic, w ogóle nic, nie może być po­wodem zer­wa­nia wiel­kiej miłości. Ani odległość, wiek, ani pieniądze. Nic - prócz jej braku.
─ A o tym kochana, sami musicie się przekonać.
─ Wiem, wiem ─ mówi i robi coś nieoczekiwanego. Po prostu przytula się do mnie jak mała dziewczynka, przypominając mi chwile, gdy przed laty wróciła do domu z krwawiącym kolanem. Przewróciła się na nowym, kupionym przez tatę, rowerem. Najdelikatniej w świecie obmywałam jej ranę, a ona próbując powstrzymać płacz, objęła mnie podobnie, jakbym teraz stać się mogła łagodzącym środkiem na tęsknotę i niepewność jej miłości.
Obejmujemy się podobnie, a ja nie znajdując innych, stosownych słów pociechy, mówię:
─ Chodź, nie zamartwiaj się na zapas, bo nie ma łatwych miłości, a w każdą jest wpisana porcja smutku i radości. Przecież o tym wiesz, a ja wierzę, że tej drugiej będzie w waszym związku więcej.
Nie odpowiada, ale widzę, że rozmowa nasza, choć krótka, przyniosła jej odrobinę ulgi.
***
Wieczorem, gdy Marika i Marysia już śpią, a Jeremi pogwizdując, zajmuje jeszcze łazienkę, Iwona przychodzi do mnie. Odkładam czytaną przeze mnie książkę, jedną z tych, które przywiozła przed Gwiazdką i patrzę z wyczekującym uśmiechem, a ona mówi dwa zdania, które spadają na mnie jak grom, bez ostrzegawczej błyskawicy i powodują przyspieszone, prawie bolesne bicie serca. Mówi, że chyba pojedzie tak na trochę w odwiedziny do Polski i zabierze ze sobą dziewczynki, ale musi to jeszcze przemyśleć.
I wychodzi z mojej sypialni…
 
Anna Strzelec
...........................................

 
 

 


4 komentarze:

  1. Pani Haniu, wszystko pięknie, nie mogę już się doczekać. Bardzo serdecznie pozdrawiam!
    Agniecha.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, milosc piekna jest milosc gorzka jest...ale bez niej nie da sie zyc

    OdpowiedzUsuń
  3. Głód emocji i wrażeń, przewijających się przez każdą stronę Pani książek CZĘŚCIOWO zaspokojony, ale powtarzam, tylko CZĘŚCIOWO!!! Nic w życiu nie jest łatwe, ale chyba wiele zależy od naszej postawy i nastawienia :). Oby zawsze było pozytywne, a wszystko się ułoży... Serdecznie pozdrawiam i z niecierpliwością oczekuję na całość!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ..bo nie ma w życiu łatwych miłosci...
    Danka

    OdpowiedzUsuń

DYSTRYBUCJA:

Moje książki można zamawiać mailowo pod adresem:
strzelec-anna@wp.pl

oraz: www.e-bookowo.pl - wersje ebooka i papierowe.

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

Popularne posty

Popularne posty